Wdzięczna za lipiec…

Za oknem skwar…. Komary nie dają spać…. Żar pomimo późnej pory leje się z nieba…. Ludzie nie mogą spać…. I ja nie mogę zasnąć. Nastał dziwny czas…. Czas, w którym w końcu trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie pani Marto co dalej…. Czego pani oczekuje od siebie, otoczenia życia…. Pani Marto kto i co jest ważne…. A kogo i co można sobie darować. Pani Marta wie od dawna. Od dawna bowiem marzę o Rodzinie. Własnej…. Póki co, cieszę się że mam ekipę dzieciaków znajomych, przyjaciół. One mnie nakręcają i dają siłę.

Moja gromadka.To był piękny dzień. Imieniny. I pełna chata. Chata, w której słychać było dziecięce śmiechy.I ja szczęśliwa….

To był piękny miesiąc. Lipiec. Każdy  weekend to znajomi. Czas z nimi. I to był czas, w którym poznałam dobrego człowieka, który dał mi na chwilę rodzinę.

To był miesiąc spontanów.Rozmów na mostku po 1 nad ranem. To był czas kawy w termosie.Powolnego objazdu po Kościanie i Opalenicy.

To był czas szczęścia, radości, beztroski. I za to dziękuję. Wszystkim Wam, o których teraz myślę.

To był czas jogowego projektu, wspaniałych chwil na macie.

I to był trudny czas w pracy, sprzedanie auta.

To był zatem czas, który był jednym z lepszych w moim życiu….

Reklamy

Wakacyjne Marzenie

Jeszcze tylko 10 nocy, jeszcze tylko jeden weekend i będę w miejscu marzeń. Choć chciałam być tu z osobą, którą mam w sercu, to i tak postanowiłam 1 stycznia tego roku, że te wakacje to Toskania 🙂 Parę dni w podróży, parę dni wolności dla umysłu i ciała. Nowe otoczenie, piękne widoki, piękne chwile.
Jeszcze tylko parę drobiazgów, jeszcze tylko kilka formalności i wyjeżdżam. Opuszczam miasto rodzinne, opuszczam Opalenicę, zostawiam na parę dni swój świat by znaleźć się w miejscu, o którym marzyłam od wielu lat.

Źródło:https://www.google.pl/search?q=toskania+z+dedykacją&client=ms-android-tmobile-pl&prmd=ivn&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi32oa8iK3bAhVR6aQKHVJRAvEQ_AUIESgB&biw=360&bih=518#imgrc=JllmuziTNAlNeM:

Początek kwietnia, początkiem?

Strajk na pokładzie. Organizm powiedział,nie kochana musisz zwolnić. Organizm, który jest zmęczony postanowił dać mi do zrozumienia, że i ja wewnętrznie powinnam odpocząć. Ciało by mieć energię , mózg ponieważ przez wydarzenia minionych miesięcy delikatnie mówiąc zaczął zawodzić.

Wiem, że jeśli teraz nie zwolnię naprawdę, mogę nie dać rady na dłuższą metę.

Zalecenie?

Wiosna naprawdę zawitła. W końcu jest ciepło, świeci słonko a człowiekowi jakby lżej. Siedząc na fotelu, czując na sobie promienie wiosennego słońca, ciało i mózg w końcu odpoczywają. Witamina D dostarczona, spokój przez zwolnienie osiągnięty.Zacząć tylko porządnie się odżywiać i będzie całkiem dobrze.

A na balkonie? Pierwsze kwiatki. Wiosennie:)

Czekając na…

W miniony piątek pogoda pokazała swoje wiosenne oblicze. Niestety weekend świąteczny ukazał się pod znakiem silnego wiatru, zimna i pytania, gdzie do jasnej choinki jest ta wiosna??? ;):):) No właśnie…I po co ja wyprowadzałam z domu moją gwiazdkową choinkę?W zasadzie nadal mogła być na balkonie, a ja zamiast aniołków i gwiazdorków, mogłam ją udekorować w zajączki i jajeczka.

To co robić w taki niedzielno – świąteczny wieczór gdy za oknem szaleje Elizabeth? Normalnie bym napisała tak…

„W kominku dogasa ogień. Na stole kieliszki z szampanem. W zasadzie jeden bo w drugim jedynie woda. Oni zakochani, zapatrzeni w siebie leżą na sofie, pod kocem i oglądają film, może bardziej próbują go obejrzeć. W między czasie on głaszcze jej lekko zaokrąglony brzuch, jest szczęśliwy, a i ona w końcu szczęśliwa, iż w te święta ma już swoją rodzinę…”

A naprawdę? Siedzi pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty zadowolona, że święta okazały się dobrym czasem, ale nadal samotna, nadal marząc, nadal wierząc, że już kolejne święta, już następne na pewno nie spędzi sama. Że obok będzie ktoś…Że będzie trzymał za rękę…Że przytuli…

Może lekko zmęczona marzeniem, może lekko zmęczona czekaniem, może lekko zniechęcona, poczekam. Poczekam na lepszy czas, poczekam aż w moim życiu pojawi się ktoś, przy kim poczuję się szczęśliwa, bezpieczna i spełniona jako kobieta.

Czyżbym nauczyła doceniać chwilę?

Pod koniec lutego wybrałam się na tygodniowe ferie do stolicy. Miałam do realizacji plan, ale przede wszystkim odpoczynek. Ktoś powie, w stolicy? Da się odpocząć? Powiem szczerze, dla mnie Warszawa jest zbyt wielka, zbyt głośna, ludzie dość specyficzni. Miałam możliwość zamieszkania w niej, miałam możliwość rozpocząć życie w wielkim mieście…Ale minione ferie dały mi więcej niż myślałam, nakreśliły mój stosunek do tego miejsca. Ten czas pokazał mi, jak mało doceniałam do tej pory ciszę, spokój, kontakty z mieszkańcami Opalenicy.Po prostu…Wyszła ze mnie Wielkopolanka. Ostatnie weekendy spędzam w mojej Opalenicy, tu zaczynam uczyć się odpoczywać, tu poświęcam się jodze, reperuję co się da w mieszkaniu, mam czas na sprzątanie auta, mam czas dosłownie na wszystko.A przede wszystkim na uporządkowanie spraw w głowie. Jedyne czego nadal brakuje, to drugiej osoby obok. Była, ale fizycznie jej nie ma. Rozminęliśmy się wielokrotnie. Teraz nie pozostaje nic innego jak kapitulacja, wszystko co mogłam…Wszystko zależy już nie ode mnie…Poniżej migawka z ferii, Krakowskie Przedmieście, urocza knajpka i grzane wino, joga i ja opatulona szalem, gdyż na ferie wybrałam sobie najzimniejszy tydzień tej zimy 😉

PS. Po powrocie czekała mnie niemiła niespodzianka. Akumulator powiedział, nie mam sił kochana właścicielko. No i bardzo szybko przeszłam lekcję jak należy zachowywać się gdy w nocy temperatura spada do minus 20 a ja zostawiłam autko samo sobie. Na szczęście dostał nowe serducho, ma akumulator nowiutki, sprawny i śmiga jak szalone, to moje zielone cudo ;);)

Dobry dzień na miłość?

Wiele osób będzie się dziś zastanawiać nad… Miłością. Wielu podejmie decyzje, które może zmienią ich życie już nieodwracalnie. Wielu dziś wyzna komuś miłość.

Cofnę się wstecz. Gdy miałam przysłowiowe lat dwadzieścia czekałam aż osoba, z którą wówczas byłam wyzna mi miłość. I tak było, pamiętam parę piosenek nagranych na płytę i to pierwsze wyznanie, kocham Cię… Wiedziałam, że to ten i wiedziałam, że będziemy razem. To był rok 2001.Pierwszy rok studiów i ukochany, który był ze mną lat 10.To było młodzieńcze, ale szczere uczucie. Był żar, była przyjaźń, było mnóstwo wspólnych chwil. Potem plany, marzenia, wspólne mieszkanie. Ślub. Przysięga, że świadomi praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, będziemy już zawsze mężem i żoną.

Co teraz myślę o miłości w wieku 36 lat… Każdy z nas, dorosłych,niby dojrzałych emocjonalnie , w wieku po 30 stce z bagażem doświadczeń wie, że o uczucie trzeba dbać. Ale w tym jakże ciężkim procesie uczestniczyć muszą 2 osoby. Miłość to dwoje ludzi co gra do tej samej bramki. I nie można mylić miłości z zauroczeniem.W życiu, we wspólnym życiu będzie wiele chwil dobrych ale też i takich, w których zostaniecie wystawieni na próbę. Wielu w tych czasach nie zdaje egzaminu. Zbyt wielu…

Gdy szukasz, choć nie powinnaś, nie powinieneś miłości, jest to bardzo trudne by nie pomylić zauroczenia z miłością. Bo tak bardzo chcemy być z kimś… Masz więcej wymagań, jesteś bardziej złamany i nie chcesz kolejny raz zostać zraniony.Ponoć w życiu każdy kocha 3 razy. Miłością młodzieńczą, miłościa trudną tuż po rozstaniu i w końcu miłością dojrzałą. Dlatego pamiętajmy, by się nie spieszyć, co ma być będzie. Kto ma się pojawić w naszym życiu, w końcu zapuka do naszych drzwi.

Dobrego dnia w dniu 14 lutego 🙂 🙂 🙂

Tiziano Terzani „Koniec jest moim początkiem”. To o nas, dla nas byśmy pamiętali o tym każdego dnia naszej ziemskiej drogi

„Życie to droga, ale najgłupsze że zdajesz sobie z tego sprawę dopiero wtedy, kiedy się kończy. Odwracasz się i mówisz, ależ to wszystko wiąże się ze sobą ! Kiedy żyjesz, po prostu tego nie widzisz, Wszystkie decyzje, wybory, których dokonujesz, wydają ci się aktem własnej woli, ale to nieprawda. Są ograniczone tym, co masz w środku, a co najczęściej nazywa się instynktem, albo może tym, co twoi hinduscy przyjaciele nazywają karmą, a czego nie da wytłumaczyć inaczej niż tylko nagromadzeniem zasług lub win w życiach poprzednich ” (s.75-76).

Żeby troszkę odpocząć od pracy, obowiązków, od relacji, pędu który nadaje nam nasze codzienne życie warto zostawić to wszystko za sobą choć na chwilę. To tak jak z pójściem na zajęcia jogi, zanim wejdziesz na matę zostawiasz za drzwiami buty i bolączki. Będąc na macie ładujesz akumulatory, pozwalasz sobie na chwile wytchnienia, a rozwiązaniem nieprzyjemności zajmiesz się po prostu później.

„Wszystko co zewnętrzne zostawiasz na zewnątrz siebie. Wszystko: odgłosy, ptaki, pasje i zawody, zostawiasz na zewnątrz. Zostaje pusta komórka, którą jesteś ty” (s. 392)

Pędzimy, z jednych zajęć w drugie, nie umiemy odpocząć, gdy już w końcu usiądziemy myślimy, analizujemy. Nie ukrywam, że i ja walczę z tą przypadłością współczesnego świata. Nie zawsze mi to wychodzi na plus w moim rozrachunku.

„Myśli są teraz krótkie jak telewizyjne spoty” (s.503)

Podróż.

„Jeżeli nie dojdziesz na piechotę tam, gdzie chcesz dojść, nie zobaczysz rzeczy, których szukasz” (s. 378)

Tak, ciągle szukamy szczęścia. A czy nie zastanawialiście się dlaczego wciąż szukamy? Przecież może właśnie czujemy szczęście w tym momencie Ja na przykład czuję, że jestem teraz szczęśliwa. Jest noc, cisza, piszę te słowa, a przecież to pisanie sprawia mi radość. To słowa. które przelewam na papier i joga, bycie na macie, w końcu moi uczniowie przychodzący na zajęcia, to jest szczęście. To jest szczęście dla mnie, tu i teraz. Robić to, co się kocha.

„Nasza choroba to brak poczucia szczęścia” (s. 377)

Ktoś kiedyś zadał mi pytanie, czy wierzę w nieśmiertelność, czy wierzę w to że po moim odejściu z tego świata całkowicie zniknę, czy odrodzę się w innym ciele. Doprawdy nie wiem, ale wierzę że coś po nas zostanie, a może nawet my w innej formie. Póki co nie mam dzieci, więc po mnie nikt nie zostanie aczkolwiek to nie tak, że tylko dzieci są przedłużeniem nas. Każdy z nas coś na tej ziemi robił, miał rodzinę, znajomych, wchodził w relacje. Może zostawimy po sobie uśmiech, może książki wydane pod swoim nazwiskiem, a może byliśmy wspaniałymi nauczycielami i uczniowie nas będą wspominać….Można by tak pisać i wyliczać w nieskończoność. Bo po każdym coś zostanie, choćby miałoby to być jedynie wspomnienie. Jest jednak pewne ryzyko zostawienia śladu po sobie, pamiętajmy by być dobrymi i sprawiedliwymi ludźmi, gdy popełniamy błędy próbujmy uczyć się na nich, starajmy się wyciągać wnioski i ich nie powtarzać, by nie pozostało po nas tylko złe wspomnienie. Tego się boję…Nikt z nas nie wie kiedy zgaśnie nasza, indywidualna świeczka, dlatego boję się że mogę nie zdążyć naprawić jakiegoś błędu, że mogę nie zdążyć powiedzieć komuś coś ważnego. Pamiętajmy każdy dzień to kolejna szansa…

„Dwie formy małej nieśmiertelności: jedna książki, druga to dzieci” (s. 497)

Czasami wiem co powinnam, czasami wiem co bym chciała, a czasami jestem zagubiona, zupełnie jakbym była na rozdrożu. I gdy przeczytałam ten fragment w książce Tiziano Terzani, wiedziałam że to o mnie…

„Jeżeli jesteś na rozdrożu i widzisz drogę, która prowadzi w dół i drugą która idzie w górę, idź tą którą prowadzi wzwyż. Wprawdzie schodzić łatwiej, ale w końcu trafisz na jakąś dziurę, kiedy się idzie się do góry jest nadzieja” (s. 554)

Kocham książki. Poznawać historię bohaterów, być gościem, obserwatorem w życiu bądź wyobrażać siebie w ich roli. Uwielbiam świat książek, pobudzać i wzruszać swoją wyobraźnię. To czas tylko dla mnie i mojego towarzysza, ja i książka to duet który zawsze się sprawdza. W domu, w podróży, w poczekalni.Miejsce znaczenia nie ma, najważniejsza jest ona, ta wyjątkowa w danym momencie, książka i historia którą przedstawia.

” Książki to moi przyjaciele.Najlepiej bowiem podróżować z kimś, kto już przeszedł drogę. Z kimś, kto opowie o przeszłości, aby można było porównać , poczuć zapach, który się ulotnił, z wonią która nadal trwa” (s.243)

„…Książka milczy, za to pełna jest piękna” (s.239)

Boję się ryzyka, w zasadzie kto się nie boi. Nasz świat się zmienia, ludzie się zmieniają, boimy się dać szansę sobie, boimy się zakochać, a jednocześnie nie chcemy być samotni.

„Jeżeli pozostaniesz przy tym co znane, nie odkryjesz niczego nowego. Więc co robisz? Jeżeli idziesz utartą drogą, pozostaniesz przy tym co znasz. Tak samo jest z szukaniem. Jeżeli wiesz czego szukasz, nie znajdziesz tego, czego nie szukasz (s.541).

Nic nie dzieje się bez przyczyny mawia moja najlepsza koleżanka z pracy. Szczerze od początku to zdanie wzbudzało we mnie frustrację. Ale z kolejnym rokiem, dochodzę do wniosku, że coś w tym stwierdzeniu jest. Gdy spojrzysz na swoje życie z boku, na spokojnie , gdy spojrzysz na swoje wybory, przypadkowych ludzi napotkanych po drodze, tych co pojawili się na chwilę i tych co zostali…Tak,w końcu mówisz nic nie dzieje się bez przyczyny.

” Nic nie zdarza się przypadkiem, ale możeny o tym porozmawiać ” (s. 516).

I na koniec trafny cytat, który mówi o tym że nie potrafi przystanąć,nie potrafimy wsłuchać się w siebie tylko uciekamy. Uciekamy do innych ludzi, bo tak bardzo boimy się pobyć z samym sobą, tak bardzo się boimy….

” bo człowiek umiera od chwili, w której się narodził…Kiedy człowieka nurtuje jakis problem, to zamiast przystanąć w ciszy i posłuchać głosu, wychodzi z domu, miesza się z tłumem… I nadchodzi dzień. Budzi się panika. Objawia się tak czy inaczej, a człowiek nie jest gotowy”(s.552).

„Koniec jest moim początkiem”, tytuł książki Tiziano Terzani…To mądry wywiad z mądrym człowiekiem. Warto poświęcić jej swój czas, i dać sobie czas na przemyślenia, na zrozumienie, jeśli coś zrozumieć chcemy…

Jest zimno ale od czego są książki, muzyka i gorąca herbatka z miodem, cytryną i imbirem