Magiczny dotyk w Toskanii

Końcówka roku była dla niej ciężkim czasem, dużo pracy, nauki, choroba, przede wszystkim rozstanie. Minęło wiele miesięcy od czasu, w którym dla kogoś coś znaczyła. Wszędzie sama, za dnia, w nocy. Jedyne co ją trzymało by nie stracić nadziei, był wyjazd do Toskanii. Latami o niej marzyła,to tu chciała spędzić najlepsze wakacje swojego życia, z kimś kto kocha ją, a ona jego.

Wyszła z biura podróży, spontaniczna decyzja wyjazd za parę dni. Gdy wróciła do domu, spakowała walizkę i już czekała na ten dzień. Oprócz rodziny o wyjeździe wiedziała jedynie najbliższa przyjaciółka. To miał być wyjazd w pojedynkę, bo nikomu już zaufać nie potrafiła, nie chciała kolejnej zwykłej znajomości, chciała coś więcej, chciała uczucia, miłości, wierności. Nie udało się, została Toskania.Marzenie życia.

Tego samego dnia dostała dziwną wiadomość od dawnego przyjaciela, znajomego, nie… Od kogoś, kto znaczył dla niej więcej, kto miał być tym …. Kochała go nadal ale on o tym nie wiedział. 

Napisał bo chciał się z nią  spotkać, porozmawiać. Ale ona była uparta, bała się, nie chciała poddać się emocjom z przeszłości. Napisała, że źle się czuje i woli być sama. Nie dostała odpowiedzi. Zamknęła laptopa i poszła spać. Kolejne dwa dni to praca, uczniowie . Aż w końcu nastał ten dzień.Dzień wyjazdu 8 dni w miejscu, które pokochała od pierwszych stron albumu, miejse o którym snuła tyle marzeń…Tutaj chciała przeżyć najlepsze chwile z przyszłym mężem. 

Autokar podstawiony czekał na ostatniego pasażera. Było opóźnienie.Ale jej to nie przeszkadzało. Założyła słuchawki na uszy, autokar ruszył. Ostatni raz weszła na internet i odczytała wiadomość od niego…Do zobaczenia, tylko tyle, wysłane 2 godziny wcześniej. Pomyślała jakiś żart, może się pomylił. Z resztą obiecała sobie, żadnego związku, już nie  zaufa, jest zmęczona kocha tylko jego… 

Spała jakiś czas muzyka grała w uszach, ona uśmiechała się do siebie. Leciała piosenka, którą nuciła przed pierwszym spotkaniem z Nim, przed wyjazdem zimowym do Wrocławia. Było mroźno ale ponuro. Parę km przed Wrocławiem powiedziała mu, zobaczysz wyjdzie słońce. Nie wierzył, z natury bowiem człowiek nieufny. Wyszło słońce, które towarzyszyło im cały dzień w podróży… Był zszokowany, cała drogę trejkotała, z nerwów. Podobał jej się, uwielbiała jego dłonie później pokochała pocałunki. 

 Przerwa w podróży, wyszła kupić kawę, rozprostować nogi. Nawiązała pierwsze znajomości, poszła po kawę. Gdy zabierała kubek z lady usłyszała znajomy głos. Jakiś mężczyzna stał za nią i też zamawiał kawę. Odwróciła się, spojrzał na nią i powiedział „przecież napisałem do zobaczenia”.

Była w tak dużym szoku, że zapomniała że w ręce trzyma kubek z kawą.  Uśmiechnął się do niej, wziął ją w ramiona i spytał, czy możemy już razem podróżować dalej do naszej Toskanii.

Myślała, że to sen ale nie był, gdy wrócili do autokaru, wszyscy zaczęli klaskać. To on był tym ostatnim pasażerem, był wypadek, nie mógł dotrzeć na czas, zadzwonił do biura, powiedział że w autokarze siedzi ta jedyna i udało mu się. Z pewną panią zamienił się miejscami,by dalej w podróży móc siedzieć koło swojej ukochanej.

Osobą, która spowodowała ich spotkanie, była przyjaciółka która napisała do niego, że jak nie teraz to kiedy. Wiedziała wszystko, on tego samego dnia załatwił wycieczkę w ostatnim momencie i z nią wszystko ustalił. To przyjaciółka wzięła ich los w swoje ręce, ona pokierowała by ponownie się spotkali, by ponownie byli razem.

Toskania, miejsce magiczne urocze.

Kiedyś miała sen, siedziała sama na plaży, był letni ciepły wieczór. Szum morza, lekki wiaterek, koło niej kieliszek z szampanem. Siedziała nad brzegiem, woda opływała jej stopy. Patrzyła przed siebie, snuła marzenia o utraconym uczuciu ale szczęśliwa, że jest tu… Zamknęła oczy. W tym momencie, ktoś ją objął, przytulił po czym kieliszkiem szampana dotknął jej szyi, karku, poznała dłonie, dotyk, wiedziała kto jest za nią. Obróciła się, uśmiechnęła się do niego…

– Kocham Ciebie

To był sen, ale sny się spełniają, tak jak marzenia.

Gdy wysiedli z autokaru poszli do hotelu. On już przebukował jej pokój, zamówił wspólny apartament. Mieli przed sobą 8 wspólnych nocy i dni. Nie wierzyła. Tak bardzo chciała być tu z nim w zeszłym roku…. 

– Słońce bierz katalog i choć tu do mnie. Gdzie pojedziemy na nasze pierwsze wakacje? 

– Toskania. Objazdówka.

Cały wieczór rozmawiali o Toskanii, co będę zwiedzać. Czuła się szczęśliwa. Chciała mu wtedy wyznać… Bała się. Żałowała tego bardzo. Potem go zostawiła. Odeszła. Uciekła. Wystraszyła się.Gdy sie do niego odezwała to on przyjął strategię niedostępnego. Wiedziała że straciła szansę. A teraz są tu, razem. 

Historia zatacza pewne koło. Niektórym nie jest dane powtórne spotkanie. Ale gdy uczucie jest prawdziwe, oni się odnajdą. Jeżeli ich serca są połączone, jeśli tęsknią, jeśli są uparci, w końcu los ich połączy… 

 

 

Reklamy

Okrągłe już tak blisko…

Listopad od wielu lat dostarcza wielu emocji. I w tym roku stał się trudnym czasem. Czasem, w którym wygrywa większa świadomość tego czego się oczekuje, czasem w którym trzeba było podjąć decyzje nie wiedząc czy jest ona właściwą. Na pewno rozpoczęcie kolejnego kursu jogowego jest wielkim wyzwaniem, świadomym wyborem ale jednocześnie bardzo wymagającym okresem gdy trzeba praktykować, uczyć się, chodzić na zajęcia, do pracy….

mde

Kurs to wiele weekendowych zjazdów, nauki ale to czas, w którym spędzam dużo czasu w Poznaniu, w moim mieście w którym czuję że żyję, w otoczeniu tych którzy powodują że twarz mi się  śmieje. To tu dotarło do mnie coś bardzo ważnego, jednocześnie przerażającego.To czas, w którym Warszawa nie jest mi już tak bliska jak kiedyś 😦

W pewien piątkowy wieczór poszłam na bardzo długi spacer, Warta, Starówka, Plac Wolności. Choć te miejsca nie zawsze kojarzą się miło, to jednak moje miejsca. Kocham to miasto.

Poznań przedświątecznie, Plac Wolności 🙂 🙂 🙂

mde

mde

Listopad to też moje okrągłe urodziny. Nie oczekuję wielkich  zmian,bo czy coś się zmieni zależy tylko od nas.  Szczęście to nie tylko dążenie do posiadania rodziny,  szczęście to u mnie praca, joga,  uczniowie, dach nad głową. Doceniam to bardzo. Wiadomo, nikt nie chce i nie powinien być sam ale czasami taki stan jest potrzebny, zwłaszcza, że ja zawsze bałam się samotności…  Czas ze samym samą,  to czas, w którym ponownie można  przemyśleć to, co umknęło….

Czy ja mam urodzinowe marzenia? Mam jedno Marzenie, no nie dwa marzenia..Moja zielona strzała mogłaby się sprawniej poruszać ale  ma już swoje lata i swoje tempo więc muszę być wyrozumiała.

A drugie Marzenie zdrową być, a reszta się ułoży. Nie jestem w końcu sama.

Bo czasami wystarczy, gdy przyjdziesz  w poniedziałek rano do pracy i zobaczysz  kubek z kawą na biurku ….

 cof

Czasami wystarczy dobra muzyka, świeczki, joga

sdr

Czasami wystarczy obecność Kogoś, kto jest przy Tobie pomimo wszelkich przeciwności losu… Który pokonał ponad 300 km by po prostu być i coś zrozumieć …

cof

Historia magicznej Skrzyneczki sąsiada

I kiedy to nastał listopad. Wczorajszego przywitania nie pamiętam. Odsypiałam cały tydzień. A było co odsypiać.

Moja zielona strzała zaszalała i postanowiła zrobić mi dwukrotnie psikusa i strzelić sobie oponę raz i drugi. Wydawało mi się, że zmiana koła to nic trudnego. Kurcze jak bardzo się myliłam.Zwłaszcza gdy ma się ponoć oryginalny sprzęt a  okazuje się,  że w moim aucie nie sprawdził się. No nic pozostało dzwonić mi do ukochanej sąsiadki,  by ta zadzwoniła do siostry by ta dała znać mężowi,  że jogina stoi i potrzebuje pomocy. Pomoc znalazła się  jeszcze przed przyjazdem sąsiada ale pan uparcie chciał zrobić to co ja próbowałam. Był bardzo zdeterminowany, chciałem by mi się udało ale potrzebna była magiczna Skrzyneczka sąsiada, która spowodowała że moje autko szybko postawiono na 4 koła i mogłam wrócić do domu szczęśliwa bo następnego dnia właśnie byłam umówiona na wymianę opon. Szczęśliwie zakończył się tydzień, choć kieszeń została obciążona nie tylko kosztem opon, autko stwierdziło że chce być podreperowane no cóż mogłam zrobić. Odmówić mu… No nie. I nastał poniedziałek wsiadam w auto i…. Trach opona bez powietrza nowa. No cóż niby głupia nie jestem. Obeszłam parking by sprawdzić czy coś nie leży ostrego, sprawdziłam wentyl i szczerze co więcej mogłam. Zajechałam na dworzec w nadziei,  że jak wrócę powietrze jeszcze będzie że zdążę na stację a potem strzała do domu do sąsiada. Po pracy okazało się,  że niestety… Ale wraz z sąsiadem, tym razem innym pojechaliśmy na stację napompować oponę  i szybko do domu. Tu znowu był problem. Magiczna Skrzyneczka bowiem jest w posiadaniu innego sąsiada. No ale udało się, strzała dostała zapasowe, ja inny klucz by sobie już poradzić i mogłam odetchnąć. We wtorek zaczęłam  poranek od sprawdzenia opon. Było ok. Wieczorem ok. I tak mówiłam do strzały ” tej no nie rób mi tego umówiłam nas do Pana Wojtka poczekaj do czwartku. On Cie zbada”. I tak by nie utknąć w korku 3 godzinnym  jak ostatnio, w oczekiwaniu na otwarcie warsztatu siedzę na kawie i postanowiłam opisać historię opon w mojej zielonej strzale.

Miłego czwartku

Każdy ma swoją ważną datę, która wyraża tak wiele…

„Najpierw było to olbrzymie zaskoczenie, szok, niedowierzanie, myśl ale jak to się stało…Pierwszy telefon, zapłakana i roztrzęsiona kobieta wybierająca numer do najbliższej Jej wówczas osoby, również kobiety, trzęsące się ręce i myśl, jak sobie teraz poradzi…Sama, choć Odpowiedzialna już nie tylko za siebie.W pierwszej minucie multum myśli, krążące po głowie i powodujące atak paniki. A potem myśl, zawsze o tym marzyła, od wielu lat chciała taką wiadomość usłyszeć. Ludzkie losy są dziwnie poukładane, zakręcone. Wychodząc z gabinetu spojrzała na obcego i wystraszonego mężczyznę. Wiedziała, że już na starcie zostali sami. Tego dnia nie wróciła do domu, do swojego azylu. Czuła się samotna, niekochana i zostawiona. Ale pojawiła się myśl i nadzieja, jej życie nabrało sensu, w jej życiu pojawił się ktoś, o kogo mogłaby dbać.

Podjęła decyzję, wiedziała co zrobi. Przez wiele tygodni choć samotna powoli powracała do równowagi oswajając się z nową sytuacją. Wraz ze strachem pojawiła się nadzieja i ból. Ból fizyczny. Ciało poddało się, a kobieta się załamała . Po raz kolejny zaczęła tracić grunt pod nogami, szczęście które trwało moment zaledwie, ulotniło się, pojawił się strach i ponowny ból. Walka ciała i umysłu, próby i …”

Każdy z nas kogoś stracił. Każdy z nas poczuł co to rozczarowanie, jak to jest być przez kogoś zostawionym. Każdy z nas znalazł się w punkcie, w którym nie widział rozwiązania. Każdy z nas nie wrócił kiedyś do domu i chodząc bez celu po mieście, wiosce zastanawiał co zrobić,jaki jest jego cel w życiu.

I choć i ja,tak jak ta kobieta poczuła podobny ból i strach, wiem ze czasami wszystko spada na nas jak grom z jasnego nieba i wtedy nie możemy nic zrobić. Oczywiście w tym pierwszym momencie nie jesteśmy w stanie myśleć racjonalnie, ogarnia nas panika ale po czasie i tak zaczyna się wszystko jakoś układać. Najgorsze jest to, że w sytuacji bez wyjścia, nagle znajdują się rozwiązania, odpowiedni ludzie, pomoc. W momencie gdy się temu podda, dzieje się wszystko po swojemu.I nagle przestajesz sie martić, życie nadal się toczy….

Minął rok, żyję, jestem. To nie czas na podsumowanie, to stwierdzenie że niestety wszystko idzie dalej cokolwiek po drodze niemiłego nas spotkało…

Dziś 13 dzień pażdziernika, już zawsze ta data będzie ze mną….

I ponownie w roli głównej ono, nieprzewidywalne ale jakże piękne morze polskie

Skończyliśmy prawie tygodniowy wypad do mojego ukochanego Kołobrzegu. Podczas kilometrowych spacerów próbowałam doliczyć się ile to już razy tu byłam. Wyszło mi, że od 1999 roku było to około 23 razy. Ktoś powie głupia Ty, po co… Zimno, drogo, wietrznie. No tak, ale niech ktoś spróbuje przekonać mnie  tu i teraz, że nie ma nasz Bałtyk uroku.Oj wtedy spotka się z ostrą ripostą joginki hihi.

A tak na poważnie każdy jest inny, ja widocznie lubię ten szum,mew śpiew i nieprzewidywalne zimne  morze. Za to je kocham, wstając rano nigdy nie wiem co przyniesie, czy założę puchowy polar czy wystarczy bluza. Nieważne, bowiem długie spacery rozgrzewają, a jak już jest bardzo źle, no to pomoże  grzane wino w Portowej 🙂 🙂 🙂

IMG_20170925_113621

Rejs statkiem torpedowym i krótki rys historyczny było przezabawnie. Chłopaki dowiedziały się o pomyśle stworzenia klubu go go w starym spichlerzu w porcie,  oczywiście nie byłabym sobą gdybym swojego do rozmowy nie wtrąciła hihi. Reasumując było  zimno, trzęsło ale było warto.

received_816277595219579

Artystyczne ujęcie Pana lub Pani mewy. Tego nie wiem, może Wy jesteście w stanie odróżnić ale foto zrobił pilot co nie dziwi, mewa w locie.

received_814542905393048

Hm. Nie wiem dlaczego, ale nad morzem uwielbiam 4 rzeczy: gofry, frytki z ketchupem, naleśniki i zupę pomidorową.W sobotni dzionek będąc na stadionie miejskim odbył się festyn piłkarski dzieciaków i ku mojemu zadowoleniu,  jak widać chyba na foto, była wspomniana pomidorówka. Byłam uratowana, uradowana  i gotowa do pokonywania kolejnych kilometrów 🙂 🙂

received_816143598566312

Odkąd zawodowo,  że tak powiem zajmuję się jogą, przejęłam i sportowy styl ubioru.  Już spódniczek w szafie jak na lekarstwo, dominują leginsy, buty sportowe i bluzy. No i dlatego będąc na latarni morskiej, patrząc na to foto dotarło do mnie, tak widok piękny na pełne morze, ale co stało się ze mną 🙂 🙂

dav

sdr

sdr

I jak tu nie zakochać się w tych widokach? Będąc tu po ponad rocznej przerwie, przypomniałam sobie jak dobrze mi tu i że w końcu muszę skończyć swoją książkę, gdyż akcja mojej życiowej książki rozgrywa się właśnie….. Tu???

Zimno i co z tego. Było i słońce, padało rzadko, a rozgrzać się można na tyle sposobów,  że hej i ahoj. Niech każdy pomyśli o tym o czym chce hihi.

cof

Był i czas na dobrą książkę, Tiziano Terzani, koniec jest moim początkiem. Rewelacyjna podróż spisana w formie dialogu między pisarzem a jego synem. Świetna podróż w głąb siebie, z fantastycznym rysem historycznym w tle dla lubiących i głębokim przesłaniem.

received_814963682017637

Joga to czas spędzony z samą sobą – w moim ciele i umyśle. To dbałość o lepsze samopoczucie, własne zdrowie i samozadowolenie, bez nuty egoizmu.

I tu jej nie zabrakło, mojej maty i jogi. To już wrosło we mnie, moja pasja, ja i joga.

received_816571945190144 received_816571781856827 received_816571875190151

received_816143591899646

Morze… Spokój, ukojenie ciała i ducha, powolne poranki, powolne wieczory. Zaduma taka bardzo pozytywna, jod który działa pozytywnie na zdrowie bądź jego poprawę.

Mnie tu się nie nudzi, zawsze tu wypocznę, niezależnie od pory roku. Tu jest moje miejsce, może tu kiedyś zamieszkam. Chciałabym. Marzenia przecież się spełniają prawda? Nie żegnam się z ukochanym morzem, będę tęsknić już tęsknię ale powiem po prostu do zobaczenia 🙂

received_816571601856845

A ile było tych km? Endomondo nam wyliczyło ponad 80 więc chyba nieźle, gofry zastały odpowiednio spalone 🙂

Wyjątkowo, bo jogicznie ;)

Kolejny poniedziałek chyli się ku końcowi, a pozytywnie zakręcona joginka połączyła jogę i spotkanie towarzyskie z kochaną Michalinką,  którą poznałam na jednym z Zielonkowych wyjazdów letnich z jogą w tle ;)

Czasami nie trzeba wielu słów, czasami trzeba poczuć  kończące się lato, podumać nad minionymi miesiącami i wykorzystać jesienną czapkę, poczuć pod gołymi stopami wrześniowo – popołudniowy chłód przypominający o zbliżającej się jesieni.

Dla każdego pasjonata jogi, dla każdego który traktuję jogę jako coś więcej niż tylko zajęcia na macie, aktywność poza salą, kontakt z równie pozytywnie zakręconą joginką, to chwila która daje powera.

Dziękuję Michasi za piękne popołudnie przepełnione zabawą i pogaduszkami o jodze ;)

Dziękuję za kolejną pamiątkę, w postaci cudnych fotek ;)

21462649_1615912145107237_2019948255951119988_n

21557473_1615912115107240_2582381584662343379_n

21557993_1615911211773997_7663137831330221824_n

21740293_1615912185107233_892777607639212089_n

W tle Fontanna przed poznańską Operą, miejsce wielu wspaniałych wspomnień, prywatnych i cudownych chwil, miejsce w którym wypowiedziało się wiele słów, w miejscu w którym liczyła się bliskość drugiej najważniejszej osoby w życiu, w miejscu w którym obecnie związana jest moja pasja, w miejscu które do końca moich dni będzie dla mnie ważne i wyjętkowe.

Botanika duszy – Elizabeth Gilbert

Ostatni dzień sierpnia…Po wyczerpującym treningu mogę spokojnie usiąść do laptopa i zająć się recenzją książki, która ostatnio wpadła mi w ręce.

Nieodłącznym towarzyszem moich częstych,  ostatnimi czasy podróży jest książka. Im grubsza, tym lepiej zwłaszcza gdy uczęszczam  na linii Poznań – Warszawa w trakcie jej zapewne wieloletniej modernizacji.

”Botanika duszy” to kolejna książka autorki bardzo popularnej  pozycji ”Jedz,módl się, kochaj”.Tym razem historia rozgrywa się na przestrzeni XVIII i XIX wieku, ale ponowie główną bohaterką jest kobieta, wykształcona, silna, z zasadami.

Jest to historia Almy, która całkowicie poświęca się nauce i ojcu,ale pragnącej tak naprawdę poczuć ciepło domowego ogniska połączone z możliwością spełnienia skrywanych przez lata pragnień erotycznych z ukochanym. No niestety jak to w życiu bywa i współcześnie, ,spełniona zawodowo niekoniecznie prywatnie.

Zapytana czym jest dla niej życie, czego od niego oczekuje odpowiada: ” Życie to wstępny i trudny eksperyment. Czasami po cierpieniu nadchodzi zwycięstwo – ale nic nie jest obiecane” (s. 512).

Na pytanie w co wierzy, odpowiada: „Wierzę, że wszyscy przemijają, wierzę że jesteśmy na wpół ślepi i popełniamy błędy. Wierzę,że bardzo mało rozumiemy,a w tym co rozumiemy mylimy się”.

Wiek, w którym żyła nasza bohaterka nie należał do łaskawych dla kobiet, ale Alma mogła wszytko, dobry start ale przede wszystkim upór i inteligencja doprowadziły ją jako kobietę do miejsca, z którego gdyby nie jej skromność i brak wiary, zarządzałaby światem nauki.

Jej życie to przede wszystkim nauka – botanika ale również borykanie się z samotnością. Niespełniona miłość, wymagający ojciec, trudna relacja z młodszą siostrą,  potem nieudane małżeństwo,ból i rozczarowanie. W końcu daleka podróż życia,  by dowiedzieć się dlaczego mąż pożądał ją tylko w sferze duchowej…

Polecam tą pozycję, dla niektórych może zbyt nudna, zbyt długa ale jak dla mnie, jest to kolejna dobra książka która pokazuje, jak silna jest kobieta, ile może poświęcić i co może zrobić, by dotrzeć do poznania prawdy…

elizabeth-gilbert-botanika-duszy-the-signature-of-all-things-cover-okladka